Turniej Eurobasket 2011

Już we wrześniu 2011 r. odbędą się mistrzostwa w koszykówce Eurobasket 2011. W tym roku tysiące kibiców podąży w ślad za swoimi drużynami na Litwę. W tym z Polski. Drużyna Polski gra w grupie w mieście Penevezys razem m.in. z gospodarzami Litwą i mistrzami z Eurobasket 2009 - Hiszpanią,

Po 2000 roku każdy turniej o mistrzostwo Europy byt pasjonujący, obfitował w sensacje i rodził nowe, wielkie gwiazdy. W 2001 roku w Turcji po raz pierwszy objawiła się potęga zespołu znad Bosforu. Gospodarze dotarli aż do finału, w którym ulegli 69:78 Jugosławii, po raz ostatni występującej pod tą właśnie nazwą. W niepokonanej w tym turnieju ekipie trenera Svetislava Pesicia największymi gwiazdami byli Dejan Bodiroga (18 punktów w finale) i Predrag Stojaković (15).

W meczu o brązowy medal w tym turnieju doszło do niesamowitego starcia zawodników, którzy do dzisiaj rywalizują o miano najlepszych w Europie. Niemiec Dirk Nowitzki (przy okazji najlepszy strzelec turnieju - 28,7 pkt.) zdobył 43 punkty i miał 15 zbiórek, ale nie wystarczyło to do pokonania Hiszpanii, prowadzonej przez Paua Gasola (31 punktów i 10 zbiórek).

Ciekawe, kto bedzie bohaterem ostatniej akcji Eurobasket 2011 na Litwie we wrześniu 2011 roku?

 

W 2003 roku w Szwecji obaj znów byli w świetnej formie, a królem strzelców tym razem okazał się Gasol (25,3 pkt.). Żaden z nich jednak nie zdobył mistrzostwa i nie pomogło nawet 36 punktów Hiszpana w finale. Mistrzami zostali prowadzeni przez Antanasa Sireike Litwini, którzy nie mieli w składzie żadnej gwiazdy z NBA. Jednak zespołowa gra i osobowość Sarunasa Jasikeviciusa (MVP turnieju) okazały się decydujące. W ten sposób nadbałtycki kraj wrócił na szczyt po 64 latach od triumfu w 1939 roku, choć przecież w międzyczasie liczni Litwini mieli wielki udział w wielu medalach zdobytych przez ZSRR.

Dwa lata później w Serbii i Czarnogórze rywalizacja stała na niesamowitym poziomie. Wielkim faworytem byli gospodarze, mający w składzie niesamowite nazwiska i trenera Zeljko Obradovicia, najbardziej utytułowanego szkoleniowca w historii Euroligi. Jednak Serbowie i Czarnogórcy odpadli jeszcze przed ćwierćfinałem, przegrywając z Francją. W tej sytuacji każdy z ośmiu ćwierćfinalistów wydawał się mieć równe szanse na złoto. I znów wygrała drużyna, która nie miała jednego lidera, ale wyrównany skład i pomysł na grę. Grecja - z trenerem Panagiotisem Giannakisem na czele - w finale pokonała 78:62 Niemców, którzy znów mieli fantastycznego lidera w Nowitzkim. Został królem strzelców ze średnią 26,1 pkt. i otrzymał nagrodę MVP. Nic dziwnego, bo w mistrzowskim zespole Grecji najlepszy strzelec Nikos Zisis zdobywał tylko 10,7 pkt. na mecz.

W 2007 roku w Hiszpanii znów gospodarze - aktualni mistrzowie świata - wydawali się być zespołem nie do pokonania. Szli jak burza aż do finału, a tam znów doszło do sensacji. Prowadzony przez Davida Blatta zespół Rosji przed EuroBasketem nie był wymieniany w roku faworytów, a już w Madrycie w fazie kwalifikacyjnej wyraźnie przegrał z Hiszpanią. W finale jednak perfekcyjna taktyka spowalniania gry przyniosła znakomity efekt. Świetny dzień miał Andriej Kirylenko (później uznany MVP turnieju), a decydujące o wygranej punkty zdobył 2,9 sekundy przed końcem naturalizowany rozgrywający J.R. Holden. W ten sposób historia zatoczyła koło - znów o złocie w Europie decydował gracz urodzony w USA. Kiedyś byt to Pranas Lubinas, później Nikos Galis, a teraz skromny zawodnik z Pittsburgha...